Recenzje // Amber // Star Wars: Boba Fett i Opowieści


Star Wars. Boba Fett. Polowanie na Bar-Koodę
scen.: John Wagner, rys.: Cam Kennedy, kolor, okładka kartonowa, 48 str., Amber, Warszawa 2004, 16,90 zł

Star Wars. Opowieści.
Zagłada
, scen.: Ron Marz, rys.: Claudio Castellini, kol.: Guy Major
Umowa z demonem, scen.: John Ostrander, oł.: Jan Durrsema, tusz: Rick Magyar, kol.: Dan Jackson
kolor, okładka kartonowa, 48 str., Amber, Warszawa 2004, 16,90 zł

STARWARSOWY SHOW GOES ON!

Wydaje się, iż niewiele pozostało z niedawnych jeszcze, ambitnych planów komiksowych Amberu... Tym bardziej, jakże krzepiąca okazała się wieść o tym, że mimo wszystko jedna seria będzie kontynuowana - seria, która jakoś na naszym rynku nie miała dotąd szczęścia...

W nieco odmienionej szacie (miękka okładka) ukazał się najpierw w dwóch częściach Związek. Za nim przyszła kolej na następne dwa tytuły odzwierciedlające dwa wyraźne trendy w okołostarwarsowym uniwersum.

Pierwszym z nich jest sięganie po wypróbowanych bohaterów, cieszących się szacunkiem i estymą wśród fanów. Na pierwszej linii pojawia się tu oczywiście najsłynniejszy Bounty Hunter, którego "imię jest zawsze wypowiadane z trwogą"... Boba Fett wyrusza z misją schwytania potężnego i niebezpiecznego pirata, Bar-Koody. A to za sprawą... miłości! Och, nie byle jakiej miłości, chodzi tu, bowiem o uczucia Huttów! Na dodatek, Fett zamierza posłużyć się w swej misji „cudowną bronią” - znanym hochsztaplerem - karłem iluzjonistą, dla którego to jedyna szansa, by uratować głowę...

Trafiamy w świat już nieco starszy (oryginał wydany w 1996 r.) narysowany w stylu, który nazywa się, z pewnym przymrużeniem oka, „tradycyjnym”. Podobnie zresztą prezentuje się jego kolorystyka . Malowany ręcznie komiks zdaje się dziś nieco „nierealny” na tle wyidealizowanych i nastawionych na maksymalny „realizm” współczesnych tytułów cyklu, kolorowanych praktycznie wyłącznie z pomocą komputerów. Niestety, sporo do życzenia pozostawia jakość skanów. Szkoda, gdyż Amber jest jak dotąd zdecydowanie najstaranniejszym wydawcą serii.

Niektórym może nie podobać się to, że polski wydawca sięgnął po historię opublikowaną już u nas.(w czasopiśmie „Gwiezdne Wojny”) . Ja jednak wstrzymałabym się z oceną do następnego ruchu Amberu. Kto wie? Może zdecyduje się na publikację kolejnych historii o uwielbianym przecież przez fanów Fecie? Oby.

Trend drugi, to tworzenie historii „luźnych” - parafraz, parodii, epizodów osadzonych niezobowiązująco w uniwersum lub nawet prezentujących je w krzywym zwierciadle. Skupiają się one zasadniczo w ukazującym się regularnie od 1999 r. cyklu Tales - Opowieści. Kilka z nich polscy czytelnicy mogli poznać na łamach wspomnianego czasopisma. Teraz natomiast trafiają w nasze ręce dwie historie, które pierwotnie zamieszczone zostały w dwóch różnych zeszytach serii. Próżno też na amberowskiej edycji szukać jakiegokolwiek numeru... Czy zatem jest to wyłącznie jednorazowy „wyskok” czy też badanie, przed odważniejszym wkroczeniem na grunt bądź, co bądź niepewny - wszak popularność świata SW nie jest już tak wielka, a komiksów okołoseryjnych chyba jeszcze mniejsza. Niestety.

Ale wracając do naszych Opowieści. Oba wybrane doń tytuły należą z całą pewnością do gatunku „poważnych”. Zagłada, to kolejny epizod ze smutnych losów Dartha Vadera, który wiedziony „potęgą Ciemnej Strony” wyrusza na rozprawę z co dopiero odnalezioną Jedi - Mroczną Kobietą. Pełna ukrytych i jawnych odniesień mroczna przypowieść zachwyci z pewnością wszystkich, którzy przeczuwają w sobie obecność Mocy...

W Umowie z demonem zaś, pojawia się znany już niektórym inny Bounty Hunter - devaronianin VIllie, którego zadaniem jest uratowanie „rybiogębej” księżniczki... Historyjka ta pozostaje pod względem nastroju i kolorystyki w wyraźnym kontraście z Zagładą. Została ona stworzona przez „etatowy” zespól rysujący komiksy cyklu, który tym razem wykazał się może nieco mniejszym zaangażowaniem, ale taki jest właśnie charakter Opowieści. Ja, osobiście z chęcią przeczytałbym po polsku także i dalsze epizody. Zwłaszcza w tak ładnym wydaniu, jakie proponuje nam Amber.

ToN