Recenzje // Egmont Polska // Lanfeust z Troy - Odsiecz z Eckmul:


LANFEUST Z TROY - Odsiecz z Eckmul, scen. Arleston, rys. Tarquin, 48 str. A4, kolor, wydawca: Egmont Polska, cena 17,90 zł

Ilekroć dostaję w ręce komiks o świecie Troy, przypomina mi się Piers Anthony i jego powieściowy cykl fantasy "Xanth", którego siedemnaście tomów wydano u nas przed laty. Każdy mieszkaniec krainy Xanth dysponuje magicznym darem; i ważne jest, że go ma, choćby nie wiadomo jak bezsensowny byłby on i bezużyteczny, albowiem prawdziwe problemy pojawiają się, kiedy okazuje się, iż delikwent owego daru nie posiada... Ciekawe, czy Arleston zna książki o Xanth? Wróćmy jednak do Troy.

W zamku Or Azur mistrz Nikoled odnalazł opis autorstwa jednego z praszczurów tego rodu, jak to w czasie dalekich podróży starł się z magohamothem, a jego jedynym trofeum był ułamek kości owego stwora, który później wprawiono w rękojeść rodowego miecza. Ponieważ w wyniku wydarzeń przedstawionych w poprzednim albumie zamek stał się kupą gruzów, baron poległ wraz z rodziną, jedynym spadkobiercą jest posiadający rodowy miecz (i zarazem przyczynę całego zamieszania) kawaler Or Azur. Młodzian ów udał się pono na odbywający się co dwa lata w Culhaig turniej, na który docierają prawie wszyscy baronowie, gdzie ku wielkiej radości czeladzi, sług i żołnierzy (którym tym razem nic nie grozi, albowiem z racji zbyt niskiego stanu niegodni są wzięcia udziału w tej pasjonującej rozrywce), szlachetni panowie wypruwają sobie nawzajem flaki. Tedy Lanfeust i spółka ruszają w dalszą drogę, a kłopoty to ich specjalność...

Nadal jest równie makabrycznie, krwawo i wesoło jak w poprzednich albumach, czyta się (i ogląda) [co właściwie się robi z komiksami - już wiem], PODZIWIA się ten komiks wspaniale, chociaż oglądając niektóre kadry czujemy ogarniający nas dreszcz zgrozy (i nie chodzi tu absolutnie o fuszerki autorów). (jacP)