Recenzje // Egmont Polska // Tytus, Romek i A'Tomek - Księga zero:


TYTUS, ROMEK i A'TOMEK - Księga zero; scen. i rys. Henryk Jerzy Chmielewski; 276 str., cz.-b., okł. twarda; Egmont Polska, Warszawa 2002; 39,90 zł

Powrót do źródeł legendy bywa zadaniem tyle fascynującym, co niebezpiecznym. Zaciekawieni historią Tytusa, tym "jak to się zaczęło" muszą także przejść próbę wierności swym ulubieńcom, ponieważ okazuje się, że np. Tytus był kiedyś bardziej inteligentną, uroczą małpką, A'tom nosił okrągłe okulary, a Romek był nieco pucołowatym, nie za bardzo złośliwym uczniem... Mówiąc jednak serio - to bardzo dobrze, ze Egmont zafundował nam kolejną retrospekcję, wgląd w historię być może najważniejszej serii komiksowej w Polsce. Jej lektura to nie tylko studium ewolucji pomysłów i warsztatu Dziadka (tak, tak!, tak wówczas "się" zwał) Chmiela. To dla wszystkich znawców tematu również wyzwanie.

Widać bowiem, iż dawno wydane przygody pozostają dla autora skarbnicą pomysłów, z której czerpie on nieprzerwanie do dziś, tzn. przynajmniej do ostatniej jak dotąd, XXVII księgi. Niech jednak nie zmyli to tych, którzy pomyślą, że Księga zero to po prostu "wersja demo" późniejszych ksiąg. Nic z tego! Jaki fragment z której pierwotnej przygody został wykorzystany i w jakiej księdze - to temat na osobny konkurs. My tymczasem upajajmy się ponownie pełnymi humoru i po prostu, radości (ironii?) życia opowieściami, również tymi, które do kolejnych Ksiąg nigdy już nie trafią. (tn)