Recenzje // pozostali // Hobbit:


 

HOBBIT, J.R.R. Tolkien; adapt. Charles Dixon, Sean Deming, rys. David Wenzel; Maurycy Kulak; 138 str., kolor; Zielona Sowa, Kraków 2002, Cena: 32 zł (okł. twarda), 24 zł (okł. miękka)

Ta komiksowa powieść, to niezbity dowód na to, jak niezwykle trudno przetłumaczyć na język komiksu prozę Tolkeina. Skoro tak trudno uczynić to z bajką, o ileż trudniej byłoby z poważniejszym pracami profesora?

Ograniczone możliwości komunikacyjnej ekspresji autorzy komiksu niwelują wstawiając praktycznie na każdej stronie duże partie opisów, a raczej wypisów tekstowych. Obraz przesuwa się trochę na drugi plan, odgrywa rolę uzupełniającą.

Mając świadomość trudności zadania graficznej wizualizacji wizji Tolkiena, rysownik z góry przyjął konwencję ilustracji bajkowej. Mimo, że wydaje się ona nieco archaiczna, to właśnie dzięki konsekwentnemu stosowaniu jej przez całą opowieść, Wenzel utrzymuje niepowtarzalny nastrój Baśni o Zamierzchłych Czasach. Pojedyncze kadry można by bez problemów przekopiować w formie ilustracji do książki i nie straciłyby one nic ze swej bardzo uniwersalnej i, co widać dopiero przy uważniejszej lekturze, artystycznej wartości. Poszukując inspiracji do swoich rysunków, Wenzel nie ośmielił się wystąpić przeciwko utartemu kanonowi i wzorował się wyraźnie na pracach Alana Lee.

Trudno przesądzić, którym polskim wydaniem tekstu wspierał się tłumacz komiksu. Wydaje się, ze ważniejszą rolę odgrywało tu I wydanie polskie. I dobrze. Generalnie niezłej jakości przekład w kilku miejscach wprowadza jednak zamęt, choć nie sposób przesądzić jednoznacznie czy nie jest to wina adaptacji oryginalnej.

Nie wiem czy tolkienomanów przekona taka forma Hobbita, ani czy zapaleni komiksiarze zostaną po lekturze fanami prozy profesora. Tym jednak, którzy zachowali nieco elastyczności i lubią sięgnąć po książkę, która trzeba poczytać, nie tylko przejrzeć, obrazkowe przygody Bilbo Bagginsa powinny się spodobać.
(ToN)